Świadoma komunikacja między trenerem i zawodnikiem

Świadoma komunikacja

Świadoma komunikacja

świadoma komunikacja trener zawodnik

Mówisz do mnie czy koło mnie? Czy Ty mnie słuchasz? Czy słyszysz? Czyli słów kilka o komunikacji pomiędzy zawodnikiem i trenerem.

W świecie idealnym każdy z nas, nie ważne czy jest to zawodnik, trener czy rodzic, dąży do współpracy idealnej. Gdzie każda ze stron wykonuje swoje zadania z zaangażowaniem, pasją, chęcią, posiadając  jednocześnie wspólne cele, rozumiejąc się nawzajem.

Tu bańka pęka, bo świat idealny nie istnieje.

Bardzo często zdarza się tak, że „nasza komunikacja” wydaje nam się idealna i perfekcyjna…tylko z tą drugą stroną jest coś nie tak. By jednak to zrozumieć, trzeba sięgnąć głębiej.

Człowiek to istota złożona. Posiada emocje, doświadcza różnych przeżyć, kieruje się różnymi motywacjami. Jest niepowtarzalna i wyjątkowa jak przysłowiowy płatek śniegu. Jest nas miliardy, wyglądamy praktycznie tak samo –  jednak z poziomu molekularnego jesteśmy różni. Wyobraźmy sobie, że człowiek jest wspomnianym płatkiem śniegu. Tworzy się, spada, roztapia. W tym procesie dzieje się wiele. Wyzwaniem jest zrozumienie samego siebie: czego chcę? co mnie motywuje? co mnie ogranicza? dlaczego zachowuję się właśnie w taki sposób? Kiedy pojawia się dodatkowa osoba, zaczyna się zabawa. Mowa ciała, wypowiadane słowa, przekonania, ukryte emocje, intencje, energia jaką emanujemy, wszystko to sprawia, że komunikujemy się w taki, a nie inny sposób. Z jednymi z łatwością. Z innymi wręcz przeciwnie.

Kiedy chodzi o kontakty, gdzie nie mamy przywiązania emocjonalnego, wszystko pozostaje w sferze „luzu”. Ludzie przychodzą i odchodzą. Pojawiają się w naszym życiu bez większego znaczenia. W przypadku relacji opartych na zależności, komunikacja jest jednym z najważniejszych elementów. Przykładem relacji opartej na zależności, wspólnym celu, zaufaniu jest relacja trener – zawodnik. W pływaniu trener spędza ze swoim zawodnikiem od 2 do 6-7 godzin dziennie. Średnio 20-30 godzin w tygodniu, podczas treningów, analizy, rozmów. Do tego czas podczas zawodów, zgrupowań, obozów. To całkiem sporo czasu. To niezły poligon do akcji i reakcji i interakcji. Znaczenie ma wzajemne zaufanie i zrozumienie, otwartość oraz zdolność słuchania. W przeciwnym razie kończy się to frustracją trenera i “skończeniem” zawodnika. A takich historii znamy wiele. To te wszystkie,przez które już nigdy więcej nie chcesz wejść do wody.

Moje doświadczenie zawodnicze – nie ukrywajmy mam całkiem niezły staż,  20 lat minęło jak jeden dzień, udało mi się przejść przez nie jeden etap komunikacji z trenerem. Zmieniała się ona wraz z moją świadomością jako zawodnika. I tu pojawia się całe ukryte piękno komunikacyjnej machiny.

Jednym z idealnych przykładów może być relacja z jednym z moich pierwszych trenerów. Człowiek posiadający niesamowitą wiedzę, za którą do dziś niesamowicie go szanuję. Z poziomu szkoleniowego, układ idealny. Trener wprowadzający perfekcyjne bodźcowanie, układający dobrze dobrany plan treningowy. Z drugiej strony – zawodnik realizujący trening, skupiony na pracy. Przepis na sukces? Współpraca się jednak rozpadła, coś nie poszło. Tylko co?

Z perspektywy widzę, że to właśnie zawiodła komunikacja. Cel nadrzędny był wspólny, jednak każda ze stron miała swoją wizję jego zdobycia. Co spowodowało, że z jednej jak i z drugiej strony nie było porozumienia. Doprowadziło to do frustracji obydwu stron, niechęci i utraty zaufania w stosunku do siebie nawzajem. Bo jak dojechać do celu, to „na jednym wózku”.

Przykro to stwierdzić, jednak większość „wspaniałych” duetów czy drużyn rozpada się na pewnym etapie właśnie przez brak komunikacji. Zazwyczaj jest to spowodowane tym, iż jedna ze stron nie chce dłużej godzić się na działania narzucone przez drugą stronę.

A kto jest w tym układzie winny? Co piękniejsze, nie ma winnych. Nie o to chodzi. Umiejętności komunikacji zależą bowiem bardzo mocno od naszej samoświadomości oraz okiełznania własnego ego. Każdy z nas je posiada, rozwinięte w mniejszym lub większym bądź nawet astronomicznym stopniu. Zależy od niego głównie nasza otwartość, umiejętność dobierania i odbierania komunikatów, ich przetwarzanie i przyswajanie danych.

Obrazowo mówiąc, nie wylejesz ani nie nalejesz wody do zamkniętej butelki. Ego jest naszym korkiem. Woda wypływająca i wpływająca do owej butelki jest zaś naszą komunikacją. Jaki z tego wniosek? Jeśli nie ujarzmimy ego, nie dotrzemy do momentu, w którym dowiemy się czemu działa ono tak a nie inaczej. Nie będziemy w stanie zbudować relacji i poprawnie komunikować naszych potrzeb. Koło się zamyka, a nas dopada frustracja. I za chwilę rozpad.

I tu pojawia się światełko w tunelu. Przynajmniej w moim świecie, na wszystko jest rozwiązanie. Rekomenduję to podejście wszystkim zawodnikom. I trenerom. Warto podjąć decyzję i rozpocząć nad pracę komunikacją. Warto mówić tak by nas słuchali, słuchać by do nas mówili, parafrazując tytuł z jednej doskonałych książek nie tylko dla rodziców.

Rozpoczynamy długą oraz pasjonującą drogą odnawiania a może raczej budowania relacji na nowo z zawodnikiem, grupą, społeczeństwem i co ważniejsze z samym sobą, której każdemu z całego serca życzę.

Chcesz się dowiedzieć więcej. Przyjedź na International Swimming Cup Poznań 2017, które odbędą się w dniach 21-23 kwietnia 2017. W ramach cyklu warsztatów i mini wykładów Kaimoa workshops będziemy rozmawiali o roli komunikacji pomiędzy zawodnikiem a trenerem. Masz pytania? Napisz do nas! workshops@kaimoa.com

 

UdostępnijShare on Facebook88Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *